Wielki powrót bloga, no i wkońcu prawdziwe treningi...:)
Siemanko wszystkim, pewnie już żadko wpadacie na tego bloga bo ostatnio nic tu niepisałam, ale wsumie niebyło oczym, a jak było to mi się nie chciało..
Teraz postanowiłam, że zacznę pisać znowu..
Więc tak wiele się zmieniło.
Wkońcu jedno z moich jeździeckich marzeń się spełniło.
Zawsze chciałam wkońcu zacząć dalej się uczyć jeździć, a nie stać tylko w miejscu na ale co zrobić jak bliosko nie ma żadnego KJ..?
Tata zapytał mnie w wakacje czy ja chcę dalej się uczyć jeździć i rozwjać w tym kierunku...no oczywiscie odpowiedzialam tak a on na to że będzie mnie wozić do Zbrosławic...
I tak oto trenuje dwa razy w tygodniu w Zbrosławicach z p.Jońcą
Bardzo się cieszę bo wkońcu się czegoś nauczę :D trochę daleko, ale kochani rodzice mnie wozą :P
Fajnie jest chociaż po jazdach jestem wykończona, bo na ogół jeździłam tylko dla przyjemności, a teraz przyjemność muszę łączyć z pracą z koniem.
Jeżdżę wprawdzie nie na koniach sportowych więc jak to p.Marcin powiedział, to nie konie z miliony i niemożna od nich wymagać niestworzonych rzeczy..ale jak będę się starać to dużo z nimi zdziałam..
Narazie jeździłam na trzech koniach na Magu, Komecie i Wenie...najlepiej chyba było na Wenie, bo Maguś i Kometa to takie trochę koniki do pchania, ale jak juz im uświadomiłam, że mają ruszyć dupska, a raczej trener uświadomił mi a ja im, to juz było jako tako..heheh Druga jazda na Komecie była całkiem, całkiem, pędzieła kobyła do przeszkud i ogólnie też przejścia były dość płynne, w przeciwieństwie do pierwszej jezdy na niej hehe.
No ale czuję, że dużo błędów już poprawiam na treningach, wiadomo niektóre rzeczy wychodzą dobrze, niektóre trzeba podszlifować, ale mam nadzieję, że dalej będzie tak fajnie jak teraz.No i jest hala z lustrami więc nawet w zimę będę mogła jeździć :)

Ostatnio takie prawdziwe treningi miałam przed wakacjami w Warszawie u Grażki, tam byłam tylko 4 dni ale nauczyłam sie bardzo dużo szczególnie z ujeżdżenia, które naprawdę polubiłam..niestety do tego potrzebny też jest dobry koń, czego nieznajdzie się wszędzie...i niemam na jakim koniu tego trenować, jedyne to Wena umi ustępowania od łydki, ciągów nieprubowałam..
A tak wogóle to w Warszawie były jaja jak pierwszy raz weszłam na Bobka, a to koń ujężdżeniowy i chodzi na zewnętrznej wodzy..
A ja nie wiedziałam, że wogóle konie chodzą na zewnętrznej wodzy i pojawiły sie problemy z zakręcaniem!! :P hehe..Na szczeście szybko załapałam jak to się wszystko robi i potem było już spoko i przy skokach i ujeżdżeniu...
Nauczyłam się jak sie robi, ustepowania,ciągi,trawersy,renwersy,lotne zmiany nogi i takie tam inne rzeczy...
Na drugiej jeździe juz wychodziło całkiem, całkiem..oczywiście większość to zasługa bardzo dobrze ujeżdżonego konia, bo ja tylko wykonywałam wszystkie ruchy, a konik jak na pamięć wszystko ładnie robił, jedyne czego po za działaniem pomocami musiałam pilnować to zadu, żeby niewyprzedzał, albo nie szedł zapuźno przy ciągach i ustępowaniach..hehehe ale ogólnie bardzo mi się podobało :) nawet byłam na wyścigi Arabków i Folblutów popatrzeć jeden tak bardzo mi się podobal ale dobiegł przedostatni heeh :P

W skokach dopracowałam tam półsiad, bo robiłam zawyskoki i zabardzo wychodziłam, przed siodło..ale po paru upomnieniach starałam się poprawić i wyszło teraz już robię dobrze..teraz tylko p.trener krzyczy, a raczeju upomina,"łokcie do ciała" czego już nieumiem się tak szybko oduczyć :P
Dam wam filmiki i fotki z warszawy...



















Skoki na Beau Banoe (czyt.Bobano)


Skoki na Heidi (mam filmik tylko z takim malutkich przeszkód bo potem padła bateria)



A tak pozatym to p.Jońca powiedział, że mam sobie jak chcę zdać odznakę brązową...teraz chyba 11 listopada jest egzamin, ale nie wiem czy będę teraz zdawać czy w innym terminie bo w sumie to mi się nie spieszy i moge nawet na wiosnę zadać, poaz tym wolałabym lepiej poznać tego konia na którym bym jechala, bo tak głupio odrazu na nieznanym koniu jechać na odznake p.Marcin powiedział, ża dał by mi jakiegoś lepszego konia na tą odznakę ale chyba wolę więcej potrenować pozatym jutro mi jazda wypadnie bo tata jedzie do Włoch i niebedzie mnie kto miał zawieźć...A na hubertusa też powiedział, że mogę przyjechać,ale tata w sobotę robi urodziny (na Banderozie hehe) i zaprosił sporo znajomych wiec zapowiada sie zabawa do rana i niebędzie mnie miał kto zawieźć no trudno płakać niebędę...:)
Za rok też będzie Huberus..

Po nastepnej jeździe dam fotki,albo jak pojadę do Dominiki i Hawanki,Kasi, Armanda (ostatnio tam byłam fajnie było :)i w fryzjera się bawiliśmy hehe ) to też postaram sie dać fotki :)
***
A Teraz dla przypomnienia filmik z Działki :)(dla tych którzy nie widzieli w ostatniej notce :) )



love-horsess 2007-10-21 13:57:11
skomentuj (10)